Get the Flash Player to see the slideshow.

Monaster

10 niezwykłych miejsc Lubelszczyzny

 Gazeta Wyborcza ogłosiła niedawno listę "10 niezwykłych miejsc Lubelszczyzny". Pominięto na niej tak oczywiste atrakcje turystyczne naszego regionu, jak Kazimierz, Nałęczów czy Zamość, a skupiono się na miejscach raczej mniej znanych szerszemu gronu turystów. Wśród tych 10 miejsc, wybranych spośród dziesiątek, jeśli nie setek, ciekawych miejsc, wartych odwiedzenia, znalazł się Monastyr w Jabłecznej. To miejsce, o którym można przeczytać na naszych stronach, ale także na stronie internetowej samego Monastyru. Najlepiej jednak jest odwiedzić je osobiście. Można oczywiście pojechać tam teraz, można w zimie, jednak najpiękniej klasztor prezentuje się wiosną i latem, kiedy przepiękna złota kopuła na cerkwi mieni się w gorącym słońcu, budynki klasztorne są skąpane w soczystej zieleni, a przyklasztorny ogród pełen jest przepięknych, różnokolorowych, kwiatów. 

Wszystkim tym, którzy nie pamiętają, przypominamy, natomiast tych, którzy o tym jeszcze nie wiedzą, informujemy z przyjemnością, że Monastyr w Jabłecznej leży na najczęściej wybieranej przez turystów, najpopularniejszej w Dolinie Środkowego Bugu, trasie spływów kajakowych, mniej więcej w połowie spływu ze Sławatycz do Kodnia. Najczęściej tam właśnie zatrzymujemy się i oferujemy uczestnikom spływów zwiedzanie cerkwi, z możliwością wysłuchania ciekawie opowiadanej przez jednego z zakonników historii klasztoru. 

Już od maja, a być może nawet od kwietnia (zależnie od pogody) zapraszamy wszystkich chcących zwiedzić to ciekawe, będące enklawą spokoju, miejsce, w którym naprawdę można poczuć, że "czas się zatrzymał". Zapraszamy oczywiście do udziału w spływach kajakowych, w których programie znajduje się zwiedzanie klasztoru. 

Z nami poznacie jedno z "10 niezwykłych miejsc Lubelszczyzny". Zapewniamy, że warto. 

Historia, ruch, opalenizna i dobra zabawa.

 W sobotę, 27 czerwca 2009 roku, gościliśmy nad Bugiem pracowników Kancelarii Podatkowej z Białej Podlaskiej z osobami towarzyszącymi. Rano spotkaliśmy się przy Monasterze w Jabłecznej, gdzie rozpoczęliśmy dzień od zwiedzenia cerkwi. Następnie udaliśmy się do Sławatycz, gdzie – po zwiedzeniu tamtejszej cerkwi i wysłuchaniu jej historii opowiedzianej przez miejscowego księdza prawosławnego – rozpoczęliśmy nasz spływ. Około godziny 11 wszyscy uczestnicy byli już na wodzie, zaskoczeni, równie jak my, niezwykle pozytywnie, niespełnieniem się prognoz pogodowych, według których właśnie około tej godziny miało padać. 

Pogoda sprzyjała spokojnemu spływaniu i podziwianiu przepięknie oświetlonego słońcem nabużańskiego krajobrazu. Czaple i bociany spokojnie przelatywały nad wodą lub siedziały na pobliskich drzewach. A złamane drzewa spokojnie kołysały się na niezwykle wysokiej wodzie. Bug w tę sobotę wyglądał zupełnie inaczej niż jeszcze tydzień wcześniej. Większość plaż była zalana wodą. Myśleliśmy, że może to utrudniać znalezienie miejsca na postój, ale na szczęście tak nie było. Po drodze ze Sławatycz do Kodnia zjedliśmy pyszną grochówkę i posileni…. płynęliśmy jeszcze wolniej niż wcześniej. Biorąc bowiem pod uwagę świetną pogodę, słońce opalające nawet mimo użytych kremów i piękne widoki, trudno dziwić się chęci pozostawania w tej scenerii jak najdłużej, chęci zatrzymania chwili. 

Po ponad 5 godzinach płynięcia dobiliśmy na łąkę w Kodniu, zadowoleni z pięknej pogody. Kilka chwil później znad Białorusi przyszła do nas burza z oberwaniem chmury. Lało długo i naprawdę mocno, a drzewa uginały się od wiatru. My jednak byliśmy już pod dachem. Pogoda nie pozwoliła nam na grillowanie, ale na szczęście dla obsługujących imprezę integracyjną po spływie ludzi z Ośrodka Wypoczynkowego Iwona nie stanowiło to przeszkody do szybkiego przygotowania świetnych potraw i napitków. Nie przeszkodził nam nawet brak prądu, który przez jakiś czas spowodował przymusowe zaciemnienie całego Kodnia. Część kolacji po spływie odbyła się w iście romantycznej atmosferze, w blasku świec. Kiedy włączono prąd, zabawę uświetnił zespół muzyczny The Monsters. Dzięki świetnej organizacji, fajnej muzyce i sprzyjającym humorom, zabawa trwała w najlepsze do późnych godzin wieczornych. Po niej wszyscy udali się na zasłużony odpoczynek na terenie ośrodka Iwona. 

Podsumowując tą sobotę można powiedzieć, że uczestnikom spływu udało się zażyć – w sporych dawkach – historii cerkwi prawosławnych w Jabłecznej i Sławatyczach, ruchu na wodzie, bardzo dobrze opalającego czerwcowego słońca oraz świetnej zabawy. Zapewne więc, podobnie jak my, zaliczają ten dzień do niezwykle udanych. 

Pozdrawiamy i zapraszamy ponownie nad Bug.